Mogłoby się wydawać, że to kolejna z niezobowiązujących i lekko naiwnych historii, czekająca na wydanie w serii "Literatura w spódnicy". Tymczasem już po kilku pierwszych stronach nie można się wyzbyć wrażenia, iż oto stanęliśmy twarzą w twarz z nowym obliczem Kandyda i woreczkiem sentencji Małego Księcia godnych. Książka to co najmniej dziwna, lecz w całej swej dziwności niezwykle prawdziwa. I zaskakująca. Bo co może łączyć szynkę z dadaizmem? I - wreszcie - co mają ze sobą wspólnego drewno, złoto i lód?
Odpowiedź na pierwsze pytanie dotyczy bezpośrednio autorki "Radosnej", urodzonej w Barcelonie w 1962 roku dziennikarki, Cuki Canals. Przez długi czas pisała ona scenariusze dla Bigasa Luny, w tym do jednego z jego najgłośniejszych obrazów, „Szynka, szynka”. Sama Cuca za szynką przepada, podobnie zresztą jak za niemym kinem, morzem, poezją wizualną i Fernandem Pessoą. Twórczość jej można nazwać awangardową : Canals otwarcie identyfikuje się z dadaizmem. Nic więc dziwnego, iż pisana przezeń proza przypomina raczej improwizowaną zabawę, aniżeli meandry pogmatwanej fabuły. Co więcej, poprzez ową formę „powieści w powiastce”, dodatkowo osadzonej w symbolicznym świecie, pisarka przedstawia nam piekło współczesnej rzeczywistości.
Bo „Płacz, Radosna” to w istocie bajka o piekle i, o ironio, bajka dla dorosłych. Za górami, za lasami, w miasteczku imieniem Nostalgia przychodzi na świat dziewczynka. Nie jest ona bynajmniej królewną: jej wysokie aspiracje społeczne zostały głęboko pogrzebane z chwilą, gdy matka Radosnej, sprzedana za piętnaście reali Romancjuszowi Cierpliwemu i jego suce Ewaryście, zaczęła wieść fatalny żywot polegający właściwie na zaspokajaniu fizyczno-żołądkowych potrzeb despotycznego małżonka. Radosna już w pierwszych sekundach egzystencji wydaje się niezbyt normalna: nie płacze. I będzie musiało jeszcze wiele lat upłynąć, wiele tragedii się wydarzyć, by nasza bohaterka uroniła pierwszą łzę. Złotą łzę. Stanie się ona (tudzież kolejne wypłakane) źródłem jeszcze większych nieszczęść i, jak mogłoby się pozornie wydawać, wcale szczęścia Radosnej nie przyniesie. No tak, przecież to bajka dla dorosłych.
To, co w prozie Cuki Canals naprawdę urzeka, to niezwykle celny sposób ukazania ludzkiej psychiki. Wszelka metafora jest tu aż nadto czytelna, a dialogi nierzadko każą się śmiać przez łzy. W ogóle humor pełni w powiastce rodzaj swoistego „znieczulacza” choć, tak naprawdę, jeszcze bardziej wzmaga reakcje czytelnika. Nieraz przyjdzie mu wzruszyć się nad losem Radosnej, nieraz też zaśmieje się gromko, choć bohaterce, prawdopodobnie, wcale wtedy do śmiechu nie będzie.
Książka wita nas pytaniem retorycznym: Czy można poświęcić całą książkę kropelce słonej wody?. Cóż, autorce udało się ją wypełnić całym wiadrem kropelek. Przyjdzie nam doświadczyć łez drewnianych, złotych, tych z lodu i tych morskich. Sami pewnie też zapłaczemy nie raz.
Zapomniałam - dorośli przecież nie płaczą.
Cuca Canals: Płacz, Radosna
tłum. Joanna Skórnicka, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2004. ISBN: 83-7079-981-7